| Deadmau5 |
Ostatni dzień był najlepszy i nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Atmosfera maksymalnie zagęszczona dobrymi emocjami, wywołanymi brakiem deszczu i doskonałą mieszanką niedzielnych wykonawców - to nie mogło nie odbić się na jakości koncertów.
BOLD Magazine zaczął tym razem od The Strokes, których ekstremalne wyluzowanie udzieliło się uczestnikom już po pierwszej piosence. Jedni z największych przedstawicieli nowoczesnego rocka udowodnili, że zasługują na to miano a Casablancas jest liderem z krwi i kości, pretendentem do uzyskania statusu ikony.
James Blake wystąpił w namiocie i podobno było super.
Gdzieś tam ktoś grał jeszcze jakieś reggae.
Hurts podniośle i profesjonalnie. Ciekawe, czy uda im się utrzymać gwiazdorski status, bo głosów krytyki wymierzonych w Szwedów słychać coraz więcej. Niemniej hity takie jak Stay wprawiały super-licznie zgromadzoną publiczność w nastrój porównywalny do tego, jaki wywołuje w dzieciach pierwszy kontakt z Królem Lwem.
Jakość występu M.I.A. niech oddadzą te słowa: jeśli w ciągu najbliższej godziny doleci do ziemi zabójczy dla naszej rasy deszcz meteorytów to właśnie M.I.A powinna wystąpić jako support apokalipsy.
To było niesamowite. Brak muzyków na telebimach potęgował tylko szaleńczy nastrój, ale jeśli komuś zależy a nie stał wystarczająco blisko sceny, by ich dojrzeć, może sprawdzić zdjęcia reporterów, których M.I.A. zaprosili na scenę, niemal do tańca.
Na koniec wszystkiego szał w masce. Latem nad morzem słychać o poranku jakieś ptaki i ćwierkanie mew, w niedzielę było słychać mysz. BOLD Magazine nie wie, jak oddać istotę tej myszy. Nie ma takich środków wyrazu.
Hurts podniośle i profesjonalnie. Ciekawe, czy uda im się utrzymać gwiazdorski status, bo głosów krytyki wymierzonych w Szwedów słychać coraz więcej. Niemniej hity takie jak Stay wprawiały super-licznie zgromadzoną publiczność w nastrój porównywalny do tego, jaki wywołuje w dzieciach pierwszy kontakt z Królem Lwem.
Jakość występu M.I.A. niech oddadzą te słowa: jeśli w ciągu najbliższej godziny doleci do ziemi zabójczy dla naszej rasy deszcz meteorytów to właśnie M.I.A powinna wystąpić jako support apokalipsy.
To było niesamowite. Brak muzyków na telebimach potęgował tylko szaleńczy nastrój, ale jeśli komuś zależy a nie stał wystarczająco blisko sceny, by ich dojrzeć, może sprawdzić zdjęcia reporterów, których M.I.A. zaprosili na scenę, niemal do tańca.
Na koniec wszystkiego szał w masce. Latem nad morzem słychać o poranku jakieś ptaki i ćwierkanie mew, w niedzielę było słychać mysz. BOLD Magazine nie wie, jak oddać istotę tej myszy. Nie ma takich środków wyrazu.
Deadmau5 często oskarżany jest o przeciąganie i dłużyzny ale BOLD stoi w opozycji do tego rodzaju poglądów, ponieważ "nigdy dość!". Kanadyjczyk w mysiej masce pobił swoim występem specyficzny rekord, mianowicie od początku swojego istnienia nie słyszała Polska takiego basu. Najpotężniejszy, najlepiej nagłośniony bas w historii kraju.
Subiektywnie na koniec:
Telefony z qwerty są super. Jest poniedziałek, jadę właśnie pociągiem relacji Trójmiasto - Łódź. Dochodzi północ, co oznacza, że większość uczestników festiwalu jest już bezpieczna w swoich życiach. Przymajmniej taką mam nadzieję. Niedobitki mijają mnie kiedy palę fajki na korytarzu, uśmiechając się głupio na widok opasek - przy okazji, będąc akredytowanym dziennikarzem dostaje się zupełnie inną opaskę niż reszta, yeah. O pozostałych plusach wynikajacych z tej pozycji potem.
Kiedy jest dobrze czas zwykle płynie szybko, jednak ten Opener to jakiś rekord, czuję, jakbym dosłownie przed chwilą próbował zasnąć w przepełnionym przedziale wypełnionym charakterystyczną mieszanką osób, namiotów i brzydkiego zapachu w drodze na festiwal. Pewnie nikomu nie chce się już czytać, jak bardzo wyjątkowo było tym razem, pozwolę więc sobie jedynie wypisać w paru punktach, o czym warto pamiętać i jakie kroki podjąć, wybierając się na jedenastą edycję. Wiem, że to dużo czasu ale wnioski mam teraz a nie za rok, yo.
Subiektywnie na koniec:
Telefony z qwerty są super. Jest poniedziałek, jadę właśnie pociągiem relacji Trójmiasto - Łódź. Dochodzi północ, co oznacza, że większość uczestników festiwalu jest już bezpieczna w swoich życiach. Przymajmniej taką mam nadzieję. Niedobitki mijają mnie kiedy palę fajki na korytarzu, uśmiechając się głupio na widok opasek - przy okazji, będąc akredytowanym dziennikarzem dostaje się zupełnie inną opaskę niż reszta, yeah. O pozostałych plusach wynikajacych z tej pozycji potem.
Kiedy jest dobrze czas zwykle płynie szybko, jednak ten Opener to jakiś rekord, czuję, jakbym dosłownie przed chwilą próbował zasnąć w przepełnionym przedziale wypełnionym charakterystyczną mieszanką osób, namiotów i brzydkiego zapachu w drodze na festiwal. Pewnie nikomu nie chce się już czytać, jak bardzo wyjątkowo było tym razem, pozwolę więc sobie jedynie wypisać w paru punktach, o czym warto pamiętać i jakie kroki podjąć, wybierając się na jedenastą edycję. Wiem, że to dużo czasu ale wnioski mam teraz a nie za rok, yo.
Po myślnikach, bo tak jest jeszcze przystępniej:
- najlepiej bądźcie akredytowanymi dziennikarzami, uprawnia was to do korzystania z materiałów prasowych alterartu. mam takie super rzeczy, że koniec. niepublikowany album Kasabian i nagie fotki Björk. wszystko.
- nie zabierajcie ze sobą konserw i innego żarcia dla harcerzy. jedzenie jest znakomite a wybór przeogromny, do tego ceny wcale nie są powalające, przynajmniej nie wszędzie. poza tym można też tanio zjeść coś konkretnego w centrum Gdyni.
- miejcie nagraną osobę, która przenocuje was w Trójmieście bo deszcz na polu namiotowym to coś obrzydliwego, każdy to wie. ja ewakuowałem się drugiej nocy. a mój człowiek przygotowywał dla mnie posiłki.
- nie zapomnijcie kaloszy i jakiegoś płaszcza przeciwdeszczowego sięgającego kostek. w trakcie deszczu i tak nie ma miejsca na lans.
- dziewczyny, zabierajcie ze sobą bluzy, ale nie takie, przez które widać sutki. ciepłe bluzy, chociaż jedną.
- zostawajcie do końca, zawsze. najlepsze są poranki i mijanie w skm biednych ludzi zasuwających na 7 do pracy.
- zabierzcie jakąś ogarniętą ekipę. ja wiem, że to jest truizm, trudno.
- doceńcie to, że tego rodzaju festiwale w każdej innej części Europy za wjazd życzą sobie trzy razy więcej forsy.
- tak jest. to chyba wszystko.
Swój Opener 2011 uważam tym samym za oficjalnie zakończony i co najważniejsze, udany. Dzięki dla wszystkich śledzących moje relacje.
Tekst: Michał Kwiatkowski
Zdjęcia: Tomek Kaminski
Do Pana Michała Kwiatkowskiego:
OdpowiedzUsuńHurts NIE są Szwedami, tylko ANGLIKAMI z Manchesteru!!!
Pozdrawiam i proszę o sprostowanie.
Asia